Klubowiczka miesiąca lipiec - Dorota Gazda

Do wstąpienia do klubu namówiła mnie moja córka w styczniu 2016. Jestem mieszkanką Podkowy

Leśnej i chociaż muszę dojeżdżać do Grodziska Maz., to jakoś to wytrzymuję. Żałuję, że, klubu Mrs

Sporty nie ma w mojej miejscowości, ale trudno. Wydawało mi się, że nie dam rady, ponieważ mam

zwyrodnienie kręgosłupa, dyskopatie, ale chciałam spróbować (do tej pory dwa razy w roku

chodziłam na rehabilitacje leczniczą). Spodobały mi się treningi, niestety po dwóch miesiącach

wyjechałam do sanatorium. Po powrocie wróciłam do treningów, ale tylko dwa razy w tygodniu, z

powodu wiecznego braku czasu. Moja córka zrezygnowało, a mnie się coraz bardziej podobało. Pech

jednak chciał, że w lipcu złamałam nogę i przez pół roku nie mogłam chodzić na treningi. Od marca

2017 systematycznie przychodzę dwa lub trzy razy w tygodniu (jak się chce to można sobie

zorganizować czas) i widzę, że przynosi to efekty, Spotkania z trenerami motywują do dalszej

wytrwałości, przestałam narzekać na bóle kręgosłupa a moje nawyki odżywiania uległy zmianie.

Wieczorki żywieniowe jak również układanie jadłospisu pomagają przestawić się na inny tryb

żywienia i zrezygnowanie z niektórych przyzwyczajeń. Porady się przydają, trzeba je tylko zacząć

stosować. Będąc na urlopie można również ćwiczyć, jeśli się tylko chce. Ja pływałam w jeziorze,

pływałam kajakiem i rowerem wodnym, jeździłam na rowerze a codziennie rano kręciłam hula hop.

Więc do roboty drogie Panie skoro nawet 60 i 70 latki dają rade.

 

Pozdrawiam Dorota Gazda lat 60.

10. lipca 2017 r.
Zamknij menu