Klubowiczka Miesiąca - LUTY 2016, Edyta Zielińska

ZA CO LUBIĘ MRS. SPORTY? POZA EFEKTYWNYMI ĆWICZENIAMI - ZA ATMOSFERĘ.

Mam 28 lat, głowę pełną pomysłów i marzeń.

W życiu prywatnym spełniam się jako mama psotnego Czterolatka i żona kochającego Męża, który mnie bardzo wspiera i dopinguje. Jestem miłośniczką zwierząt. W wolnych chwilach czytam książki, chodzę do teatru i kina. Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki, kawy i czekolady.

Moje motto życiowe - "Najważniejsze by być dobrym człowiekiem".

Do klubu wybierałam się od momentu, kiedy Mąż, wyczulony na moje poszukiwania treningu idealnego, wypatrzył Mrs. Sporty i zaczął mnie namawiać, żebym się zapisała. Chciał bym Troszkę odpoczęła i zrobiła coś dla siebie, gdyż wiedział jak tego potrzebowałam.

 

 

Zawsze próbowałam coś robić - basen, aqua aerobic, zumba, joga, czy zwykła siłownia - w ostateczności - nigdzie nie zabawiłam dłużej, ze względu na brak czasu i ramowe godziny zajęć.

W listopadzie spotkałam trenerki z Mrs.Sporty, od których dostałam zaproszenie na trening próbny - to znak - pomyślałam i ochoczo wybrałam się do klubu, którego założenia treningowe zaintrygowały mnie. Przemyślałam to i zapisałam się na rok. 

Mieszkam niedaleko, do klubu chodzę spacerkiem, około 5 minut - dzięki czemu nie tracę czasu i energii na kłopotliwe dojazdy.

Ponadto treningi bardzo mi odpowiadają - trwają tylko 30 minut - jest to czas, który mogę jakoś wygospodarować z napiętego grafika pracującej mamy.
Podoba mi się, że rozwijam wszystkie partie mięśni, a dzięki różnorodności stacji pośrednich - ćwiczenia nie nudzą się - jak na zwykłej siłowni. Trening dodaje mi energii i radości. Moim głównym celem było obniżenie masy ciała. Chciałam się sobie podobać.
Obecnie, treningi sprawiają mi tyle radości, że spadek wagi jest miłym efektem ubocznym.
Czuję olbrzymią poprawę kondycji. Moje ramiona się wzmocniły, nigdy nie były tak silne, gdyż zawsze, podczas ćwiczeń je zaniedbywałam. W Mrs. Sporty nie ma o tym mowy. W życiu nie zrobiłam ani jednej pompki, ale czuję, że już jestem blisko. Lubię trenować mięśnie brzucha na maszynie w kole, podobają mi się również ćwiczenia na „bosu”. 
Najgorsze są dla mnie przysiady na maszynie - chociaż - z biegiem czasu i one zaczynają być znośne. 

Ogromną mobilizacją są dla mnie comiesięczne spotkania z trenerem. Mam na koncie spory sukces! Udało mi się zrzucić 13 kilogramów. Za parę tygodni planuję przystąpić do koncepcji żywieniowej w klubie. Jestem wegetarianką, staram się odżywiać prawidłowo, ale dodatkowa kontrola i wskazówki moich trenerek na pewno mi pomogą w osiągnięciu wymarzonej sylwetki. 

Za co lubię Mrs. Sporty? Poza efektywnymi ćwiczeniami - za atmosferę. Dobrze trenuje mi się w kobiecym gronie. Trenerki w klubie wychodzą naprzeciw wielu problemom i prośbom z 

naszej strony.  

05. kwietnia 2016 r.
Zamknij menu