KONKURS „KAŻDY CM MA ZNACZENIE” – ROZSTRZYGNIĘTY !

Poznajcie historię zwyciężczyni i wszystkich finalistek

KONKURS „KAŻDY CM MA ZNACZENIE” – ROZSTRZYGNIĘTY. ZWYCIĘŻCZYNIĄ ZOSTAŁA BOŻENA, KTÓREJ HISTORIA SUKCESU ZDOBYŁA NAJWIĘCEJ GŁOSÓW. Serdecznie GRATULUJEMY zwyciężczyni oraz wszystkim FINALISTKOM naszego konkursu. Każda z Pań przeszła wspaniałą przemianę i osiągnęła wyjątkowe cele zdrowotne i wizualne, każda osiągnęła osobisty sukces.

POZNAJCIE NASZE FINALISTKI I HISTORIE ICH SUKCESU.

BOŻENA

Mam na imię Bożena, obok klubu Mrs.Sporty przechodziłam wiele razy, ale zawsze mówiłam: „nie, to nie dla mnie, mnie się nie uda”. Do grona Klubowiczek „wciągnęła” mnie przyjaciółka. Zwlekałam, przeciągałam aż stało się – zapisałam się. Początkowo efekty były niewielkie ale uczęszczałam do klubu ze względu na panującą w nim atmosferę i poznane tam koleżanki. Kiedy ogłoszono konkurs: „ Każdy cm ma znaczenie”, w swoje możliwości nie wierzyłam, ale się zmierzyłam. Na warzywka się przerzuciłam i w miesiąc 22 cm zgubiłam. Sama nie wiem jak to się stało, ale się udało. Teraz mnie to podbudowało i w walce z kilogramami otuchy dodało. A że mam do zgubienia ich jeszcze wiele, przede mną kolejne cele.

MAŁGOSIA

Nazywam się Małgosia, moją przygodę z Mrs.Sporty rozpoczęłam w styczniu 2018r. Wtedy waga wskazywała blisko 105kg. Na przyjście do klubu namówiła mnie przyjaciółka, oczywiście nie obyło się bez oporów i wymówek. Skuszona noworocznymi postanowieniami, podjęłam to wyzwanie i teraz nie żałuję. Dzisiaj jestem szczęśliwa - schudłam już 12 kg, a w obwodach ubyło mi 47cm. Nic lepszego nie mogło mnie spotkać. Czuję się fizycznie i psychicznie dużo lepiej, wróciła sprawność, kondycja i polepszył się stan zdrowia.
Do klubu przychodzę z przyjemnością, bo atmosfera w nim jest niesamowita. Trenerki są miłe, zawsze uśmiechnięte i emanują dobrą energią … aż chce się żyć i … ćwiczyć. Czuję się zaopiekowana pod każdym względem.

URSZULA J.

Mam na imię Urszula i jeszcze niedawno większość dnia spędzałam w pozycji siedzącej. Bóle kręgosłupa i stawów odbierały mi radość życia, a brak kondycji oraz inne dolegliwości sprawiały, że miałam problem z wchodzeniem po schodach. Kiedy trudność zaczęło mi sprawiać wejście na drugie piętro aby dostać się do mieszkania - dotarło do mnie, że najwyższy czas coś z tym zrobić. O Mrs.Sporty dowiedziałam się od spotkanej w sklepie trenerki, która zachęciła mnie do przyjścia na zajęcia. Wydawało mi się, że nie mam czasu na trening, w zasadzie, na wszystko brakowało mi czasu. Czułam się stara, ciągle zmęczona, wielka i ociężała. Po pierwszych pomiarach okazało się, że mój wiek metaboliczny to 73 lata (przy moich faktycznych 59 latach). Byłam załamana. Początkowo miałam wątpliwości czy przy braku formy, problemach zdrowotnych i moim trybie pracy dam radę. Czy to nie będzie tylko słomiany zapał? Teraz wiem, że przyjście do Mrs.Sporty to bardzo dobra decyzja. Spotkałam tu sympatyczne kobiety z podobnymi problemami jak moje. W różnym wieku i ze zróżnicowanym poziomem kondycji. Ich uśmiechy, wysiłek, zmęczenie i pot w trakcie treningu są najlepszą motywacją i terapią. Łączy nas jedno – chcemy coś zrobić dla siebie aby czuć się lepiej. Pierwsze pozytywne efekty zmotywowały mnie do dalszej pracy. Już po miesiącu ćwiczeń skóra zrobiła się jakaś luźniejsza. Potem okazało się, że ubrania też są za duże – ubyło mi 16cm w pasie.Schudłam! Nie wiem ile, ale to nie jest najważniejsze. Jestem lżejsza, bardziej radosna, mam więcej energii i lepszą kondycję. Zmniejszyły się bóle kręgosłupa i obniżyło ciśnienie krwi. Przychodzę do klubu regularnie i czuję się młodsza o kilka lat. Nie osiągnęłabym tego bez pomocy i życzliwości trenerek. Od początku mnie wspierały i motywowały, a w chwilach zwątpienia ich uśmiech i dobre słowa dodawały otuchy. Dziękuję Wam dziewczyny!

URSZULA P. Mam na imię Urszula. Jestem 62-letnią emerytką. Na przyjście do Mrs Sporty namówiła mnie córka.  Chciałam trochę schudnąć, poprawić kondycję i czuć się wysportowaną. Zależało mi, żebym jeszcze mogła jeździć z wnukiem na rowerze i żeby nie bolał mnie kręgosłup. Trochę się obawiałam, ale postanowiłam spróbować. Zaczęłam uczęszczać na treningi i od 7 mies. schudłam 11kg, a 16 cm ubyło mi w talii. Zrobiłam się młodsza. W dniu przyjęcia do klubu mój wiek metaboliczny wynosił 78 lat, w tej chwili jest zgodny z moim faktycznym wiekiem 63, ale wciąż dążę do jego obniżenia. Ćwiczenia i atmosfera w klubie jest niesamowita. Zawsze w kameralnym gronie, trenerki pilnują prawidłowej postawy podczas ćwiczeń i dbają o bezpieczeństwo. Dzięki Mrs Sporty nauczyłam się zdrowo odżywiać i czuję się wspaniale.

12. listopada 2018 r.
Zamknij menu