Do Mrs Sporty nie przywiodły mnie problemy z wagą.

Do Mrs Sporty nie przywiodły mnie problemy z wagą. Nie miałam z nią nigdy problemów i nigdy nie czułam potrzeby odchudzania się. Jednak prowadzę siedzący tryb życia i ten brak ruchu coraz bardziej mnie martwił. Wiele razy postanawiałam, że gdzieś się zapiszę, coś będę ćwiczyć, ale nigdy tego nie zrealizowałam. Gdy widziałam te młode i wysportowane dziewczyny w klubach fitness, od razu myślałam „Jak ja przy nich będę wyglądać?!!”. Kiedyś wpadła mi w ręce ulotka Mrs Sporty i pomyślałam, że ten klub wygląda trochę inaczej, może warto się zainteresować? Ale znowu na tym się skończyło.

Jednak w moim życiu zaczęło się pojawiać coraz więcej nerwowych sytuacji, coraz więcej stresu, który nie pozwalał mi spać. W końcu zaczęłam się denerwować już nawet bez widocznych powodów. I wtedy powiedziałam sobie: „Koniec. Tak dłużej żyć nie można. Muszę zrobić coś dla siebie”. I wtedy ponownie w skrzynce znalazłam reklamę Mrs Sporty. Tym razem poszłam. Nie było jednak łatwo, bo trening zaczął się od zmierzenia ciśnienia. I tu nastąpił szok. Tak wysokiego ciśnienia nie miałam nigdy w życiu. Beata pokazywała mi, jak wykonywać ćwiczenia, ale ja cały czas myślałam o ciśnieniu. I w efekcie poszłam do lekarza, który kazał mi zrobić badania. W badaniach wyszło dodatkowo, że mam bardzo wysoki cholesterol, znacznie przekraczający górną granicę. Jednak lekarka stwierdziła, że z wypisaniem leków jeszcze się wstrzyma. Powiedziała, że jeżeli za 3 miesiące wartość spadnie nawet o 10%, to dla niej będzie sygnał, że wszystko jest na dobrej drodze. I tak zaczęłam treningi. Starałam się chodzić najpierw 2 razy w tygodniu, jednak szybko okazało się, że trening jest na tyle krótki, że uda mi się nawet wygospodarować czas 3 razy. Samopoczucie poprawiło się szybko. Przestałam być taka napięta, warczeć na wszystkich. Ale zmieniłam też podejście do siebie. Doszłam do wniosku, że ja też jestem ważna i też powinna coś robić dla siebie.  A po 3 miesiącach zrobiłam lipidogram. Nie wierzyłam własnym oczom! Wszystkie wskaźniki oprócz jednego były w normie, a i ten jeden przekraczał normę na tyle nieznacznie, że lekarka oceniła, że wyniki są w porządku! To naprawdę było niesamowite. Miesiąc później robiłam badania do pracy i tam zarówno ciśnienie jak i poziom cholesterolu wyszły absolutnie poprawnie.

To tym bardziej zmotywowało mnie do regularnych ćwiczeń. Podoba mi się atmosfera Mrs Sporty, jak również to, że przychodzą tutaj normalne kobiety – w różnym wieku, z różnymi wyzwaniami i wśród nich nie muszę się stresować, że jestem mniej wysportowana, słabsza, czy też gorzej mi coś wychodzi. Podobają mi się dodatkowe treningi, na które staram się zapisywać. Wprowadzają dodatkową odmianę wśród normalnych treningów.

Oczywiście życie to nie bajka, więc problemy nadal się zdarzają nawet dużo większe niż na początku, nadal się nimi denerwuję, ale nabrałam pewnego dystansu, dzięki czemu potrafię popatrzeć na nie trochę z boku.

 

13. grudnia 2017 r.
Zamknij menu