Klubowiczka miesiąca - Listopad 2015

O klubie Mrs. Sporty dowiedziałam się od koleżanki. Na początku sceptycznie podchodziłam do tego rodzaju ćwiczeń w grupie. Nie bardzo odpowiadała mi koncepcja siłowni z maszynami do treningu. Nosiłam się jednak z zamiarem zwiększenia aktywności fizycznej i co za tym idzie - polepszenia kondycji i ogólnej sprawności ciała. Trochę bez większego przekonania zostawiłam swój numer telefonu na stoisku klubu podczas festynu na Hippodromie w 2014 roku. Byłam zdziwiona, że ktoś zadzwonił , ale umówiłam się na spotkanie. Pierwsze wrażenie było korzystne, lecz po rozmowie i prezentacji wciąż nie mogłam się zdecydować.  Wahając się jeszcze podpisałam umowę i tak zaczęła się moja przygoda z Mrs. Sporty. 

 

 

Na początku ćwiczenia sprawiały mi trudności, a mięśnie dawały się we znaki. Po kilku miesiącach zauważyłam nawet wzrost wagi ciała. Nie poddawałam się jednak i oprócz systematycznej aktywności fizycznej zaczęłam zwracać coraz większą uwagę na to co jem i o jakiej porze dnia. Zmniejszyłam ilość spożywanych słodyczy, chleba i tzw. zapychaczy w postaci ziemniaków i makaronu. Do swojego  menu wprowadziłam chleb razowy i wyciskane soki. Oprócz tego oczywiście nabiał, ryby, mięso, warzywa i owoce. Starałam się też nie najadać za bardzo do syta. Czułam się wtedy lepiej i miałam większą ochotę na aktywność fizyczną. Zaczęłam biegać - jak do tej pory na krótkich trzykilometrowych dystansach. Do klubu przychodzę w miarę regularnie - trzy, cztery razy w tygodniu. Lubię swobodną i miłą atmosferę na treningach, a dodatkową motywacją są sympatyczne i zaangażowane trenerki. W przyjaznej atmosferze półgodzinny czas ćwiczeń mija szybko i przyjemnie. Wspólny Wysiłek w grupie jest bowiem szalenie motywujący. Każda z nas boryka się z własnym ciałem i pragnie doskonalić. Zarówno sylwetkę, jak i ogólną sprawność fizyczną. Od wiosny br. schudłam ok 5 kg i gdzieś zgubiłam podskórną tkankę tłuszczową w postaci cellulitu. Zmniejszył się obwód mojej talii, a spodnie, które dawniej były ciasne, nagle stały się wygodne. Pod skórą zarysowały się mięśnie i zwiększyła ogólna kondycja. Ciało przyzwyczaiło się do wysiłku i wręcz domaga się stałej dawki ćwiczeń.

W treningu z Mrs. Sporty podoba mi się to, że mogę przyjść o dowolnej porze - oczywiście w określonych ramach czasowych. Zadowolona jestem ze zmienności ćwiczeń na stacjach przejściowych aktywujących coraz to inne partie mięśni. Mobilizujące są też dodatkowe spotkania tematyczne organizowane kilka razy w miesiącu. Poza tym poznaję wiele sympatycznych koleżanek, a członkowstwo w klubie pozwala mi poczuć się elementem wspólnoty kobiet pragnących wyglądać atrakcyjnie i zdrowo.

 

 

Agnieszka Kubasik

23. listopada 2015 r.
Zamknij menu