Klubowiczka miesiąca - STYCZEŃ 2017

Luiza Kuklińska

Wciąż nie mam przekonania o słuszności Waszej decyzji ;).  „Klubowiczka Miesiąca”  - to zobowiązuje do perfekcji, a mnie do niej daleko. Niemniej jednak bardzo mi miło  i dziękuję za przyznanie tak zaszczytnego tytułu.

 

Zgodnie z prośbą - poniżej moja historia...

 

Moja przygoda z Mrs. Sporty rozpoczęła się całkiem niedawno. Pewnego wrześniowego, na dodatek 13-ego dnia miesiąca roku Anno Domini 2016.

Wracając z pracy wykonałam jeden telefon i od tego wszystko się zaczęło. Dalej rzeczy potoczyły się błyskawicznie. Uprzednio dość zniesmaczona własną kondycją i stanem mojego kręgosłupa trochę oglądałam okoliczne miejsca, które dawały nadzieję powrotu do formy. Na zdjęciu zespołu trenerek zauważyłam naszą Martynkę, a że miałam przyjemność spotkać ją wcześniej na zajęciach i zachwycić się jej profesjonalizmem, postanowiłam zadzwonić i dowiedzieć czegoś więcej na temat działalności Mrs. Sporty.  Telefon odebrała Martyna – to było przeznaczenie.  Godzinę później byłam w klubie, dwie godziny później walczyłam o życie kończąc pierwsze okrążenie, po kolejnych 30 minutach podpisałam umowę i stałam się pełnoprawną klubowiczką.  Zwróciłam również uwagę na informację o rozpoczynającym się programie Vital. Dwa dni później przyszłam na spotkanie informacyjne i postanowiłam iść za ciosem. Dlaczego nie zawalczyć również z męczącym mnie i beznadziejnym sposobem odżywiania? Dwa posiłki dziennie, głównie pieczywo i przysłowiowe „cokolwiek”, do tego byle szybko i nie czuć głodu. Oddałam się zatem w ręce Karoliny. Przez najbliższe 9 tygodni  spersonalizowana dieta,  ćwiczenia w miłej atmosferze i zmiany nawyków żywieniowych wypełniły moje życie. Efekty były zaskakujące.  O żywieniu przez ten czas dowiedziałam się więcej niż przez poprzednich trzydzieści lat, a kondycja ku mojemu zaskoczeniu (szczerze mówiąc nie myślałam, że pójdzie tak łatwo) poprawiała się z każdym dniem, kręgosłup bolał jakby mniej. Skutkiem ubocznym i bardzo wskazanym okazała się utrata wagi – 7kg, czyli suuuperrr!!!

Niewątpliwie za moim sukcesem stoi wsparcie, jakie odczuwam w klubie. Po pierwsze mam wrażenie, jakbym znała tu Wszystkich i od zawsze. Czuję, że na dotarciu przeze mnie do celu zależy jeszcze paru osobom i bardzo mnie to motywuje. Super atmosfera w trakcie ćwiczeń, żarty, ale i uważne śledzenie błędów, które popełniam – dodają sił. Ponieważ, delikatnie mówiąc, nie przepadam za wysiłkiem fizycznym, tym bardziej doceniam atmosferę klubu. Potrafię w trakcie ćwiczeń skupiać się na miłym towarzystwie a nie zmęczeniu. Dodatkowo, ćwiczenia mogę wykonywać mimo bólu kręgosłupa, który od wielu lat mi towarzyszy. Czuję się naprawdę świetnie. Sport to zdrowie - o zdrowym żywieniu nie wspomnę. Energia życiowa wzrasta z dnia na dzień. Zadowolenie z życia i z samej siebie również.

Mam nadzieję, że to początek mojej przygody z „lepszą mną”, że wytrwam i się nie poddam, a jeżeli będę próbować wiem, że zawsze mogę liczyć na nasze trenerki z Mrs. Sporty, które spróbują mnie powstrzymać

 

pozdrawiam serdecznie

 

i do zoboaczenia na treningu

03. stycznia 2017 r.
Zamknij menu