Czuję się dopieszczona. Marylka klubowiczka miesiąca czerwiec 2020.

FANTASTYCZNA historia:
W maju 2017 roku wróciłam do mojego mieszkania w centrum Zabrza. Moje mieszkanie w Rokitnicy oddałam do zamieszkania córce Ani.
Jestem "piechurem" więc zdarzało mi się przechodzić koło KLUBU jak szłam na pocztę albo na targowisko albo do Biedronki na zakupy.
Kiedyś wzięłam sobie ulotkę z klubu znajdującą się na zewnątrz. Przyniosłam do domu i poczytałam sobie oraz także w internecie.
Potem ilekroć przechodziłam to zaglądałam przez szpary w oknie. Postanowienie wejścia narastało. Najpierw zobaczyłam, że nie ma panów… a potem, że są panie w różnym wieku i okrągłe i szczupłe i wszystkie ćwiczą z uśmiechem.
Córka namawiała zrób ten pierwszy krok i zobacz co się tam dzieje. Ostatecznie takiego ambicjonalnego kopa dostałam, jak spotkałam sąsiadkę (młodszą ode mnie o 10 lat), która wracała z jakiegoś treningu i powiedziała mi, że chodzi ćwiczyć i że trzeba coś dla siebie robić.
Ja ????"grubaska”????, ze spadającą gwałtownie kondycją wreszcie weszłam do KLUBU.
To było 17 listopada 2018 roku około 18 godziny. Podeszła do mnie trenerka i zaczęłyśmy rozmowę. Oczywiście, patrząc na ćwiczące panie, stwierdziłam, że nie dam rady, lecz trenerka nie odpuszczała. Poprosiła, żebym spróbowała. Zdjęłam buty, kurtkę i poszłam na pierwszą maszynę oraz na stację spoczynkową. Już wówczas wiedziałam, że muszę spróbować - od razu spisałam umowę.
Przyszłam na drugi dzień ze strojem i tenisówkami no i jestem…. i nie wyobrażam już sobie tygodnia bez odwiedzin w klubie przynajmniej 3 razy a nawet czasem częściej. Ćwiczenia wciągnęły mnie jak narkotyk.

Efektem jest znaczny spadek wagi (11kg i 39 cm w obwodach), poprawa kondycji i ogólnego samopoczucia. Atmosfera w klubie jest wspaniała. Nikt nikogo nie krytykuje a przemiłe trenerki dwoją się i troją abyśmy zadane ćwiczenia wykonywały prawidłowo.
Czuję się dopieszczona.
????klub jest dla wszystkich chcących coś dla siebie zrobić, nie dla wybrańców????

 

Polecam różnym paniom znajomym w różnym wieku - obiecują, że przyjdą ale to są tylko obiecanki. No cóż to ich wybór.
Natomiast udało mi się namówić córkę na gimnastykę. Ona ma dwuletnią córkę. Umawiamy się tak, aby spokojnie mogła mi przekazać opiekę nad wnuczką i poćwiczyć. Teraz ja już sobie nie wyobrażam aby nie przyjść na ćwiczenia, dzięki którym nabrałam chęci do życia no i nie zalegam przed telewizorem, haha - nie mam telewizora i dobrze - złodziej czasu nie istnieje.
Czas od połowy marca do połowy czerwca był dla mnie bardzo trudny. Przez miesiąc nie wychodziłam z domu. Zakupy robili mi sąsiedzi oraz córka Ania - to od niej słyszałam najczęściej, aby się nie narażać. Starałam się ćwiczyć w domu ćwiczenia zdane - ale to nie to samo. Za dużo w domu jest tzw. rozpraszaczy. A i z nudów zaczęło się częstsze zaglądanie do lodówki.
Dobrze że mogę już uczęszczać na treningi!. Ćwiczenia w klubie (bo nie nazywam go siłownią) bardzo mnie motywują. Atmosfera jest wspaniała i będę z wami dokąd będę dawała radę.

31. lipca 2020 r.
Zamknij menu