Klubowiczka miesiąca lipca 2017 - Ania.

Zamiast tkanki tłuszczowej pojawiły się mięśnie. Odżywiam się bardziej racjonalnie niż do tej pory.

Jestem nauczycielką. Mam męża i syna. Wiodę ustabilizowane życie. I ta stabilizacja oraz siedzący tryb pracy spowodowały, że stopniowo przybywało mi kilogramów. Zaczęło mi to coraz bardziej przeszkadzać, a ponieważ zbliżają się moje 50 urodziny, postanowiłam zrobić sobie prezent i schudnąć.

 Do klubu Mrs. Sporty trafiłam w październiku 2016 roku. Na spotkanie z trenerką umówiła mnie koleżanka. Nie planowałam, że skorzystam z tej oferty. Nie lubiłam ćwiczeń na siłowni. Szukałam raczej zajęć pilates lub jogi, ale pomyślałam, że skoro już zostałam umówiona na pierwszy trening, to przynajmniej pójdę zobaczyć, na czym on polega.

Po pierwszych zajęciach byłam zaskoczona sposobem, w jaki zostałam potraktowana. Zaopiekowano się mną bardzo troskliwie, tak abym nie czuła się zagubiona wśród innych ćwiczących pań. Same ćwiczenia też mi się spodobały. Bardzo mi też odpowiadało to, że do klubu można przyjść o dowolnej porze.  Szybko podjęłam decyzję, że chcę zostać klubowiczką. I do tej pory jej nie żałuję.

Od lutego 2017 skorzystałam również z dostępnego dla wszystkich programu żywieniowego. Spotkania z trenerkami pomogły mi zmienić moje nawyki żywieniowe. Ich wsparcie i wskazówki  pomogły  poradzić sobie z pokusami i zaowocowały spadkiem wagi.

Dzięki klubowi  Mrs.Sporty stałam się bardziej sprawna i sprężysta. Zamiast tkanki tłuszczowej pojawiły się mięśnie. Odżywiam się bardziej racjonalnie niż do tej pory.  Rozmiar ubrań zmniejszył się o dwa numery.

 

Bardzo podoba mi się atmosfera panująca w klubie Mrs. Sporty. Trenerki są bardzo życzliwe i kompetentne. W każdej chwili można liczyć na ich wsparcie i pomoc. Polecam ten klub wszystkim moim znajomym.

19. sierpnia 2017 r.
Zamknij menu