Klubowiczka miesiąca lutego 2017- Irena.

Przepiękna historia Ireny. :-)

Całe życie byłam bardzo aktywna zarówno  zawodowo, jak i społecznie. Oprócz aktywności zawodowej prowadzę dom, mamy też z mężem ogród, wymagający troski i pracy. Chętnie spotykam się z przyjaciółmi, lubię gotować, urządzać spotkania. Najwięcej czasu zabierała mi jednak praca. Praca wymagająca spędzania wielu godzin za biurkiem. Nadszedł wreszcie taki moment, gdy udało się zwolnić tempo życia i zająć sobą. 

Mam świadomość, że zdrowe życie to nie tylko zdrowa kuchnia i praca na świeżym powietrzu czy dobre, pełne życzliwości  relacje z innymi ludźmi.  Do pełni zdrowia potrzebny jest jeszcze właściwy program ćwiczeń. Szukałam takiego miejsca, gdzie tę potrzebę mogłabym zaspokajać. Był czas,  gdy korzystałam z siłowni, jednak wraz ze zmianą właściciela zmienił się tam klimat i przestało mi sprawiać przyjemność chodzenie tam. Potem  próbowałam ćwiczyć  pilates.

Dopiero jednak klub Mrs.Sporty spełnił moje oczekiwania.

Najpierw zaintrygował mnie remont pomieszczeń,w których miał powstać jakiś tajemniczy klub. A że chodziłam obok niego, w końcu – a był to maj 2014 r. zdecydowałam się zajrzeć.  Klub już działał, spodobał mi się jego estetyczny wystrój, a potem urzekł klimat. Zarówno personel, jak i ćwiczące stwarzały miłą, pozbawioną rywalizacji atmosferę, doprawioną szczyptą humoru. Wchodzę tu zawsze z uśmiechem i radością.

Bardzo odpowiada mi atmosfera – życzliwość, staranność, troska trenerek o to, by ćwiczenia wykonywać prawidłowo. Pilnują systematyczności,  monitorują nasze wysiłki, co pozytywnie wpływa na zdrowie. Teraz tak organizuję dzień, by znalazł się czas na zajęcia klubowe. Dzięki  atmosferze chętnie i  systematycznie tu przychodzę.

Mam też znaczące sukcesy. Moja sylwetka znacznie się poprawiła, schudłam, wprawdzie zdarzają się wahania wagi, ale systematycznie zamieniam tłuszcz na mięśnie, co wpływa korzystnie na moje zdrowie.  Czuję i widzę, jak znacząco poprawia się stan mojego ciała, sylwetkę  wyraźnie udało się wyrzeźbić, odzyskałam talię. Noszę odzież o zupełnie innych fasonach niż  dawniej. Zakupy stały się dla mnie przyjemnością! Miałam zawsze świadomość, że należy zdrowo żyć, ale nie było przedtem ani czasu, ani miejsca, gdzie można by bez stresu i poświęcenia sporej ilości czasu poćwiczyć. Podoba mi się, że personel klubu organizuje spotkania służące edukacji w zakresie odżywiania, ale i pielęgnowania urody.  Bardzo miło wspominam wieczorki taneczne, spotkania kolędowe.W klubie można też nawiązać sympatyczne kontakty i zaprzyjaźnić się z osobami, podobnie otwartymi na ludzi. Po ćwiczeniach nie spieszymy się do domu, szatnia staje się miejscem serdecznych pogaduszek.

 

Swoim znajomym często polecam zajęcia w klubie. Jest on bowiem trochę jak harem-miejsce wyłącznie dla kobiet. Czuję się tu swobodnie, otoczona życzliwością i dobrocią innych kobiet. 

12. marca 2017 r.
Zamknij menu