Panie zrzuciły u nas ponad tonę! - artykuł Nowiny Zabrzańskie z dn. 3.09.2015

 

 

 

Karierę zrobił w bankowości, a teraz jest właścicielem klubu sportowego wyłącznie dla kobiet; jest jedynym mężczyzną, który ma do niego wstęp. Czy taki klub to dobry interes? Czy panie lubią i potrzebują treningów fizycznych? Opowiada Dariusz Dobrucki, właściciel Klubu Mrs Sporty, w Zabrzu przy ul. Roosevelta 20D

 

* W Twoim wypadku klub Mrs Sporty to biznes czy przyjemność?

 

To połączenie obu tych rzeczy. Przez 20 lat pracowałem na wysokim stanowisku menedżerskim w Lukas Banku - obecny Credit Agricole, jednak przychodzi ten moment, że chce się coś w swoim życiu zmienić, że to nie jest to, co chciałbym w dalszym życiu robić.

 

* Skąd pojawił się pomysł klubu dla pań?

 

Po rozstaniu z bankiem postanowiłem zająć się zupełnie czymś innym, własnym, niezwiązanym z dużą korporacją. Od dzieciństwa kochałem sport, koszykówkę, kolarstwo, coś mnie w tę stronę ciągnęło. Pojawił się pomysł, by był to klub dla pań i to z naciskiem na kobiety dojrzałe. Mrs Sporty to sieć, która właśnie wkraczała do Polski. I muszę przyznać, że naprawdę jestem bardzo zadowolony z tego, co obecnie robię. Prowadzę ten klub od 1,5 roku i czasem żałuję tylko, że nie zacząłem tego robić wcześniej. Oczywiście, przy własnej działalności gospodarczej nie jest się pewnym stałych, comiesięcznych wypłat. Ale jeśli się dobrze biznesu pilnuje, spokojnie można żyć z tego, co się zarobi. Trzeba mieć tylko nieco inne podejście. Człowiek jest sam sobie szefem, księgowym, nie ma asystentki, wsparcia administracji. Trzeba samemu o wszystko zadbać.

 

* Ale klub skierowany tylko do kobiet dojrzałych? Czy to nie za wąska specjalizacja? Nie lepiej zrobić klub dla wszystkich, uniwersalny?

 

Takich uniwersalnych klubów i siłowni jest wszędzie pełno. Ja szukałem niszy rynkowej, czegoś, czego jeszcze w Zabrzu nie było. Stąd właśnie wziął się ten pomysł. Nie działałem w ciemno, zrobiłem wcześniej analizy, pytałem rozmaite kobiety, czy by korzystały z takiego klubu. I odzew był pozytywny, niektóre panie chciały od razu zostawiać mi telefony. Teraz przychodzą regularnie, ćwiczą i są z tego powodu uśmiechnięte, zadowolone. Codziennie trenuje u nas około 150 – 170 kobiet. Mamy satysfakcję, że panie tu zrzucają zbędne kilogramy, dzięki czemu chętniej potem wychodzą z domu, lepiej się czują, poprawiają kondycję, lepiej się odżywiają. Wtedy jest to także dla mnie spora przyjemność. Prowadzimy statystyki, dzięki którym wiemy, że od kwietnia ubiegłego roku panie zrzuciły u nas 1230 kg!

 

* Marka Mrs Sporty to franczyza?

 

Tak. Takich klubów jest ponad 600 w całej Europie, z tego 400 działa w samych Niemczech, pozostałe między innymi w Austrii, we Włoszech, w Słowacji. W Polsce jest ich obecnie 14, ale cały czas ta sieć się powiększa, w ciągu 2 lat ma być ich ponad 150. Na Śląsku na razie są w Katowicach, Tychach i Zabrzu. Kolejne kluby jeszcze w tym roku otwarte zostaną w Zielonej Górze i we Wrocławiu. Niewykluczone, że i ja otworze kolejny taki klub, na drugim końcu Zabrza lub w innym mieście. Wtedy zajmę się prowadzeniem jednego z nich, drugi pod opiekę weźmie żona. Oczywiście wolałbym, żeby powstał w Zabrzu. Jestem rodowitym zabrzaninem, czuję się związany z tym miastem i zależy mi, by ono prężnie się rozwijało.

 

* Ile klientek korzysta w Zabrzu z usług Mrs Sporty?

 

Aktywnych klientek mamy około 350. Panie zwykle chodzą na ćwiczenia co drugi dzień. Do każdej podchodzimy indywidualnie, każda ma inne cele, jedne chcą schudnąć, wrócić do wagi sprzed ciąży, inne mają jakieś dolegliwości, urazy kręgosłupa, które chcą zniwelować ćwiczeniami. Prowadzimy treningi na urządzeniach, są to ćwiczenia wysiłkowe, kondycyjne, między nimi znajdują się stanowiska pośrednie, na których można chwilę odpocząć, ale i tam porusza się wszystkimi mięśniami Na nasze treningi przychodzą nawet panie z endoprotezami biodrowymi czy kolanowymi! To możliwe, bo nasze urządzenia są hydrauliczne, przez co przypominają ćwiczenia w wodzie. Czasem słyszę „chciałabym być o rozmiar mniejsza, albo wejść w sukienkę sprzed roku”. Zatrudniam fizjoterapeutki i dietetyczki, by dla każdej pani dobrać optymalne zajęcia.

 

* Cały know how dostaje się w ramach franczyzy? Czy można dołożyć coś od siebie?

 

Dostaje się gotowy projekt, wiedzę, wsparcie informatyczne. Koncepcję klubów opracowano przy udziale tenisistki Steffi Graf, która wprawdzie ma już swoje lata, ale o kondycję bardzo dba. Jest bardzo popularna w Niemczech, dzięki czemu udało jej się zachęcić Niemki do dbania o sylwetkę i kondycję. U nas każda pani co miesiąc jest ważona, sprawdzamy jej zawartość wody w organizmie, badamy tkankę tłuszczową, BMI, obwody pasa bioder, uda i ramiona. Te badania prowadzimy systematycznie, co 4 – 6 tygodni, każda pani ma w komputerze swoją kartotekę. I ona i my możemy obserwować jej postępy, badać, czy realizuje swoje cele. W klubie stoi duży pojemnik z piłeczkami, każda pani dostaje swoje, podpisuje je i pod koniec miesiąca wrzuca do wspólnego pojemnika. Każda piłka to jeden kilogram zrzucony w klubie.

 

 

 

 

* Czym tłumaczy pan sukces tego klubu? 

 

Panie dobrze się czują w swoim towarzystwie, wśród kobiet z podobnymi problemami. Często przychodzą do nas kobiety z nadwagą, ale tu nie krępują się wyglądu, wagi, ubioru, nie ma lansowania się. Przecież w wielu siłowniach młode dziewczyny nie będą ćwiczyć bez firmowych ciuchów i butów. U nas tego nie ma. I panie, szczególnie te dojrzałe, bardzo to cenią.

 

* Dojrzałe czyli w jakim wieku? Których klientek jest najwięcej?

 

Średnia wieku wszystkich członkiń to 47 lat. Najstarszą klientką jeszcze niedawno była emerytowana lekarka, ma 83 lata. Ponad 100 pań jest z przedziału 40 – 49 lat, 78 ma od 50 do 60 lat, 70 jest między 60 a 70 rokiem życia, powyżej 70 lat ma 9 członkiń. Ale są też młodsze panie, 2 mają poniżej 20 lat, z przedziału 20 - 30 lat jest ich 33, a z 30 – 40 lat – 53 osoby. Jak widać, przeważają osoby 40+.

 

* Prócz ćwiczeń dbacie też o dietę swoich podopiecznych.

 

Członkostwo w klubie polega na tym, że płaci się comiesięczną składkę, a w jej ramach dostaje się dowolną ilość wejść na zajęcia, a także dodatkowe zajęcia – wieczorki tematyczne, metamorfozy, makijaż, kosmetyki, ubrania, pokazy depilacji laserowej, medycyny estetycznej. Każda z pań może też przystąpić do programu żywieniowego, mamy dietetyczkę, która wylicza dzienne zapotrzebowanie na kalorie i pomaga ułożyć optymalną dietę.

 

* Często widać was na mieście. Włączacie się w rozmaite działania społeczne. Po co? Czy to tylko forma promocji?

 

Jak mówiłem, jestem z Zabrza i zależy mi, by to miasto ożywić. Robimy ćwiczenia na Spotkaniu Śniadaniu, jesteśmy obecni na piknikach i festynach, byliśmy na Festiwalu Kwiatów. Chcemy zainteresować panie ruchem, poprawą kondycji, zdrowiem, a równocześnie zależy mi, by to miasto się rozruszało.

 

* Jakie na pan plany, związane z rozwojem tego biznesu?

 

Teraz przede wszystkim chcemy udoskonalać to, co już robimy. Nie chodzi o powiększanie sali, ona zostanie taka, jaka jest, stosunkowo mała, kameralna. Planujemy od października uruchomić nowy program dietetyczny, wspierający cele każdej z pań. No i myślimy o tym nowym klubie, ale to plan najwcześniej na wiosnę przyszłego roku. Zresztą wiosna to idealny moment na rozpoczęcie takiego biznesu, bo panie stawiają sobie nowe cele, zobowiązania, chcą być dobrze przygotowane do lata. A my im w tym pomagamy.

 

* Dziękuję za rozmowę.

 

  DARIUSZ CHROST

03. września 2015 r.
Zamknij menu