Wioletta - najbardziej uśmiechnięta MISS miesiąca kwietnia 2018

Coś magicznego jest w samym kręgu, w którym odbywają się zajęcia w klubie.

Do czasu, kiedy zostałam klubowiczką Mrs.Sporty, należałam do gatunku znanego w przyrodzie pod nazwą "kanapowiec pospolity".
Co prawda miałam różne epizody z  ćwiczeniami w pobliskich siłowniach, jednak nie bardzo wiedząc jak mam tam trenować szybko się zniechęcałam brakiem efektów.

Do Klubu Mrs.Sporty trafiłam  w zeszłym roku w lipcu, pomimo, że mieszkam w jego sąsiedztwie i często przechodziłam obok. Jednak dopiero nadchodzące ważne dla mnie wydarzenie rodzinne, na którym chciałam wyglądać lepiej, zmotywowało mnie do przekroczenia drzwi klubu.

Dziś po prawie roku uczestnictwa w klubie i wytrwałego regularnego (jak sądzę) przychodzenia na zajęcia mogę śmiało powiedzieć, że dają mi one ogromną frajdę. tJest tu niesamowita amosfera, jakiej nie spotkałam dotąd na innej siłowni. Może coś magicznego jest w samym kręgu, w którym odbywają się zajęcia w klubie.

Wspólne w nim treningi bardzo jednoczą  - wszak miło ćwicząc patrzeć na uśmiechnięte, życzliwe twarze innych klubowiczek. Ponadto o miłą atmosferę w klubie niezwykle dbają pracujące tu trenerki. Ich wnikliwe, ale przyjazne oko pozwala nie czuć się tu anonimowym i gwarantuje, że włożony wysiłek przekłada się na wymierne rezultaty.

Uważam, że Klub Mrs.Sporty jest miejscem jakiego długo szukałam i bardzo cieszę się, że tu w końcu trafiłam.

18. maja 2018 r.
Zamknij menu